Zasady się zmieniły!
Jak to jest, że większość ludzi zasklepiła się w pozornym kokonie bezpieczeństwa, jaki daje etat tudzież samozatrudnienie i drży o to, żeby ten stan się utrzymał do emerytury? Nie mówię, że mamy wszyscy ogłosić rebelię i hurtowo rzucić pracę, ale zacząć robić coś więcej. Coś co pozwoli nam, Tobie i mnie, osiągnąć niezależność, również finansową?
Przez ostatnie dwa tygodnie zgłębiałam wiedzę pochłaniając kolejne pozycje Kiyosakiego. Żeby było śmieszniej (chociaż to śmiech przez łzy), wolałam czytać, niż pisać posty i działać w ramach budowania swojej sieci w afiliacji. Obezwładnił mnie strach przed... działaniem. Nadal się boję, pewnie popełnię masę głupich i kosztownych błędów (tego się boję najbardziej), ale podobno (tak mówią wszyscy ci bogaci), jeśli ich nie będę popełniać, niczego się nie nauczę.
Zasady się zmieniły! Ten tytuł huczy mi w głowie od kilku dni i nie chce ucichnąć, może to i dobrze, bo dzięki temu wzięłam się w garść i zaczęłam to coś robić.
Zasady się zmieniły, ale jakie? Ano takie, że od dawna nic nie jest dane nam na zawsze, a już na pewno nie praca, ta na etacie, ta pozornie na swoim też. Wszystko może się rypnąć, że się tak brzydko wyrażę i zostaniemy z ręką w nocniku, może część z nas nie od razu, ale zdecydowana większość już tak. A dlaczego? Bo bez pracy, nie ma kołaczy, jak mówili dziadkowie, przy czym te kołacze w obecnych czasach to normalne życie, czyli pokrywanie jego kosztów (czynsz, opłaty, jedzenie, ubranie, kredyty). Większości ludzi na koniec wypłaty zostaje jeszcze bardzo dużo miesiąca do przeżycia, tylko z czego?
Zdecydowałam się na marketing sieciowy (afiliację), bo jest najwygodniejszy a przy tym najtrudniejszy. Okazuje się, że oprócz umiejętności sprzedaży produktów muszę jeszcze być swoją własną sekretarką, kadrową, marketingowcem, copywriterem, zaopatrzeniowcem, przewodnikiem, liderem, mentorem (ulala 🙊) i co tam jeszcze po drodze się przyda.
Okazuje się też, że muszę wymyśleć sobie jakiś plan działania, który będzie mogła ze spokojem duplikować moja sieć. Tylko jak to zrobić, żeby to miało ręce i nogi, w dodatku było uczciwe i nie trzeba było chować się po kątach, a przy okazji żeby dało się osiągać przyzwoite dochody na tyle, żeby 30% spokojnie pokrywało koszty życia, a 70% puścić w obieg inwestycji, a przynajmniej na te inwestycje odłożyć. I to nie tylko ja, ale cała moja sieć. Jak pokierować sobą i innymi, żeby wszyscy z uśmiechem na twarzy chcieli pójść tą samą drogą?
Poniżej pozycje, które zmusiły mnie do podjęcia działania...

Komentarze
Prześlij komentarz